Pandemia koronawirusa
EastNews

Lekarz z Kielc zarażony koronawirusem odebrał sobie życie przez okropny hejt i nagonkę? W sieci pojawiło się wstrząsające nagranie

Pandemia koronawirusa
EastNews

Lekarz z Kielc odebrał sobie życie przez falę hejtu i nagonkę w internecie? Prof. Wojciech Rokita, świętokrzyski konsultant ds. ginekologii i położnictwa, zmarł w środę, 18 marca w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach. Mężczyzna miał 54 lata i jak ostatnio się okazało, był zakażony koronawirusem. Po jego śmierci pojawiła się jednak informacja, że przyczyną zgonu nie jest koronawirus. Według nieoficjalnych doniesień mediów, lekarz popełnił samobójstwo. Później na Facebooku Maksymilian Materna, kielecki działacz społeczny, opublikował w sieci poruszające nagranie, w którym opowiedział o hejcie z jakim musiał zmierzyć się prof. Wojciech Rokita. Okazuje się, że profesor prosił go o pomoc w tej sprawie...

Zobacz także: Przerażający skutek koronawirusa. Pielęgniarka pokazała szokujące zdjęcie!

Sprawa trafi do sądu

Maksymilian Materna na swoim profilu na Facebooku opublikował nagranie, na którym opowiada o ogromnej fali hejtu, jaka wylała się na profesora Wojciecha Rokitę po tym, jak okazało się, że jest zarażony koronawirusem. Internauci zarzucali mu, że nie przestrzega kwarantanny i publikowali w sieci przerażające komentarze. Teraz Maksymilian Materna przyznał, że przed śmiercią lekarz zadzwonił do niego i poprosił o pomoc.

Prosił mnie o pomoc. Powiedział, że ludzie, którzy piszą na jego temat zniszczą go - mówi Maksymilian Materna. - Zrobił wszystko co w jego mocy, żeby z terenu nieobjętym kwarantanną i takiego, który jeszcze nie przedstawił żadnego przypadku zakażenia koronawirusem, ochronić swoich pacjentów, swoich  znajomych, przyjaciół, swoją rodzinę. Nie posiadając żadnych objawów, spotkał się z kilkoma osobami, między innymi był w salonie bmw - wiem od pracownika, zachował się równie odpowiedzialnie, nie dość, że się nie przywitał, to jeszcze stał bardzo daleko i sam mówił o tym, że należy zachować bezpieczną odległość, ponieważ nie wiadomo kto w tym momencie jest zakażony, a kto nie. Okazało się, że był zakażony i trafił do szpitala. Stamtąd właśnie do mnie dzwonił, było mi wyjątkowo niezręcznie słuchać od człowieka jego klasy słowa "błagam", bo kim ja jestem, żeby odwoływać się do mnie w taki sposób.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Biedronka wprowadza zmiany, będzie jak w szpitalu!

Maksymilian Materna nie ukrywał wzruszenia, wspominając rozmowę ze zmarłym lekarzem. Mężczyzna przyznał, że razem uzgodnili, że w środę w sieci pojawi się relacja, w której działacz społeczny odniesie się do okropnej nagonki na profesora.

(...) Pan profesor powiedział i ustalił ze mną, że te relacje odbędą się dwutorowo i ustaliliśmy ponownie, że kolejna relacja, której właśnie jesteście świadkami odbędzie się dzisiaj. Zapytałem dlaczego dwutorowo - pan doktor powiedział, że dotrą do mnie informacje, które wszystko zmienią... Podejrzewam o jakie informacje chodziło - mówił Maksymilian Materna.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Zamknięte szkoły i przedszkola. Rodzice mogą liczyć na zasiłek opiekuńczy? Komu przysługuje?

Okazuje się, że sprawa hejtu i nagonki na prof. Wojciecha Rokitę wkrótce trafi do organów ścigania. Maksymiliana Maternę reprezentuje m.in. mecenas Sławomir Gierada.

W tej sprawie mamy też pełnomocnictwo córki pana profesora. Sporządziliśmy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ono prawdopodobnie w czwartek zostanie przesłane do Prokuratury Okręgowej w Kielcach wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przez policję danych administratora zapisów forów internetowych, numerów IP, z których zostały zamieszczone różne wpisy pomawiające pana profesora. Naszym zdaniem ta fala hejtu była wyłączną przyczyną samobójstwa profesora- w rozmowie z portalem onet.pl przyznał Sławomir Gierada.

Bliskim profesora jeszcze raz składamy kondolencje.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce: bliscy żegnają zmarłego lekarza z Kielc, poruszający nekrolog

Wstrząśnięci śmiercią kolegi, prof. Wojciecha Rokity, są również inni lekarze.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ten post powinien powstać też na stałe. Będzie osobisty. Profesora Wojciecha Rokitę poznałem na początku swojej specjalizacji na jednej z konferencji w Sopocie. Traf chciał, że zupełnie przypadkiem trafiłem do wspólnego stolika z Panem Profesorem .... zostałem przedstawiony Wojciech - Wojciech - odpowiedział - masz dobre imię - mówił. Były dyskusje i liczne pytania. Następnego dnia przy śniadaniu przywitałem się bardzo oficjalnie .... Profesor na to „ustaliliśmy przecież wczoraj, jesteśmy imiennikami - Wojtek jestem” czułem się onieśmielony. Kiedy był w Warszawie często się odzywał. Kilka razy się spotykaliśmy. Dla mojego życia klinicznego były to bardzo istotne spotkania. Zawsze profesjonalne. Życzliwe. W zeszłym roku profesor poprosił mnie o pomoc w opiekowanie się gośćmi z ENTOGU. Był zadowolony. Mieliśmy wspólne Pacjentki. Kiedy miałem wątpliwości zawsze mogłem zadzwonić. I ten Jego charakterystyczny sposób odbierania telefonu .... Zawsze miał asa w rękawie. W końcu traf chciał że czerwcowe wakacje spędzaliśmy razem z jego Rodziną. Był śmiech i fortepian. Relaks.....Drogi Profesorze - Wojtku. Do zobaczenia. 😢 #pożegnanie #ginekolog #położnik #wojciech #profesor #kielce #klinika #rip

Post udostępniony przez Wojciech J. Falęcki (@dr_wojciechjfalecki)

 

Więcej na temat koronawirus
Przeładuj

Wojewódzki w "Idolu" nazwał ją "Pączkiem". Dziś Nina Cieślińska pracuje w telewizji i wygląda jak zupełnie inna osoba

zobacz 00:48