Katarzyna Cichopek

Kasia Cichopek odejdzie z "M jak miłość"? Jak pogodzi pracę z prowadzeniem "Pytanie na śniadanie"?

Katarzyna Cichopek

Weteranka. Tak o sobie mówi Katarzyna Cichopek-Hakiel ( 37 ). I nic dziwnego, w końcu w „M jak miłość” gra już od 20 lat! – Rola Kingi Zduńskiej miała być tylko epizodem, a przerodziła się w naj- Wwiększą przygodę mojego życia – mówi „Party” aktorka. Katarzyna nie ukrywa, że choć zyskała sławę i przeżyła na planie wiele wspaniałych chwil, to nie zawsze było tylko różowo. Teraz przed nią nowe wyzwanie – została prowadzącą „Pytanie na śniadanie”. Czy to oznacza, że Cichopek-Hakiel zniknie z serialu?

Dwie dekady na planie jednego serialu. Mało który aktor może pochwalić się takim stażem! W „M jak miłość” – śmiało mogę zanucić – 20 lat minęło jak jeden dzień! (śmiech) Nie wiem, kiedy to wszystko się wydarzyło. Na planie spędziłam większą część mojego życia, bo do „M jak miłość” trafiłam w wieku 17 lat. Byłam w klasie maturalnej, ale praca nie kolidowała z nauką, bo wówczas miałam zaledwie kilka dni zdjęciowych w miesiącu. Traktowałam to jak wielką przygodę zwłaszcza że początkowo miałam zagrać tylko małą rólkę koleżanki Piotra Zduńskiego. Potem dochodziły kolejne sceny i… jeszcze kolejne. Mimo to za każdym razem, gdy kończyliśmy nagrania, żegnałam się z planem, bo nie miałam pewności, że na niego wrócę.

Katarzyna Cichopek
Instagram

Sama zgłosiła się pani na casting?

Matką mojego sukcesu była Halina Machulska, która prowadziła ognisko teatralne przy Teatrze Ochoty, do którego należałam. Wszystkie dziewczynki z naszej grupy zgłosiła na zdjęcia do nowego polskiego serialu. Od razu powiedziałam, że się nie nadaję, bo miałam wcześniej nieprzyjemne doświadczenia z branżą filmową. Poza tym wiedziałam, że nie jestem w pożądanym przez reżyserów „schemacie urodowym”.

Co to znaczy?

Miałam 10 kilogramów więcej, za to wzrostu za mało, burzę kręconych włosów i byłam chodzącą kuleczką, a w telewizji występowały głównie wysokie, smukłe dziewczyny z długimi nogami. Okazało się, że jest za późno, by się wycofać, więc postanowiłam zacisnąć zęby, pójść i zagrać najlepiej, jak potrafię. I się udało! Na castingu roiło się od dziewczyn, które wyglądały jak z agencji modelek. Weszłam do sali, zagrałam słynną scenę o szarym komputerze, wyszłam i… wyparłam tę sytuację z pamięci. Były wakacje, więc wieczorem poszłam z przyjaciółmi na Starówkę. Gdy zadzwoniła do mnie rozemocjonowana mama, myślałam, że stało się coś złego. Powiedziała: „Kasia, wracaj szybko do domu. Dostałaś rolę w tym serialu. O szóstej rano masz zdjęcia”. Do dziś śmiejemy się, że karierę w serialu zaczęłam od podrywu na komputer.

Co na początku było dla pani najtrudniejsze?

Byłam młoda i nieprzygotowana na falę komentarzy pod swoim adresem, również tych nieprzychylnych, ale z moim serialowym mężem Marcinem Mroczkiem zawsze wspieraliśmy się w trudnych chwilach. W szczytowym momencie popularności „M jak miłość” serial oglądało 13 mln widzów i wiele osób nie oszczędzało nam krytyki. 20 lat wspólnej gry na planie i podobne doświadczenia bardzo nas zahartowały i zaowocowały wspaniałą przyjaźnią. Uwierzy pani, że przez ten czas nigdy się nie pokłóciliśmy?

Katarzyna Cichopek na planie M jak miłość
MTL Maxfilm

Na czyje wsparcie mogła pani liczyć?

Rodzice zawsze stali za mną murem, ekipa na planie również. Nigdy nie zapomnę wspaniałego Witolda Pyrkosza, człowieka z ogromnym doświadczeniem aktorskim, z klasą, a przy tym ciepłego i otwartego. Przyjął nas z otwartymi ramionami. Nigdy nie dał mi odczuć, że przez brak doświadczenia jestem gorsza. Przeciwnie! Zawsze witał mnie słowami: „Cześć, mała”. Przytulaliśmy się, dawaliśmy sobie buziaka w policzek, a w przerwach pan Witold zabawiał nas opowieściami i anegdotkami. Zawsze czuliśmy się jak prawdziwa rodzina. Żałuję tylko, że mieliśmy razem tak mało scen.

Za to tych z Anną Muchą były setki! Udało wam się od razu zaprzyjaźnić?

Nigdy nie zapomnę dnia, w którym się poznałyśmy. Graliśmy scenę, w której moja serialowa bohaterka Kinga dowiaduje się, że została przyjęta na uniwersytet. Wtedy zjawia się obłędnie piękna, seksowna dziewczyna, na którą patrzą wszyscy faceci, czyli Magda Marszałek – wkroczyła do serialu jak po czerwonym dywanie. I jeszcze rzuciła ten pamiętny tekst: „Cześć! Będziemy razem studiować” (śmiech). Byłam mocno zestresowana poznaniem Anki, bo przecież już wtedy była gwiazdą. Zagrała w wielu filmach, zaliczyła okładki wszystkich topowych pism, podczas gdy ja miałam w dorobku jedynie plakat do „Bravo Girl”. Ale jako weteranka „M jak miłość” od początku postanowiłam się nią zaopiekować. Pomyślałam, że ona też może być zestresowana.

Anna Mucha
Mat. prasowe

Czy to prawda, że był taki moment, że chciała pani odejść z produkcji?

Nigdy! Jestem pokorną osobą, wierną aż po grób (śmiech). Zawsze doceniałam fakt, że mogę grać w tak popularnym serialu. Oczywiście był czas, że byłam bardziej zmęczona, np. kiedy studiowałam dziennie psychologię. Potem, gdy urodziłam dzieci. Doceniam, że produkcja zadbała o nasz komfort. Młode mamy mogły przyjeżdżać na plan z dziećmi, karmić między ujęciami. I za to jestem ogromnie wdzięczna.

Pamięta pani, na co wydała pierwsze zarobione na planie pieniądze?

Nie inwestowałam w ciuchy ani w gadżety. Odkładałam na mieszkanie, bo w tej kwestii nie mogłam liczyć na pomoc rodziców. To było moje marzenie. Nigdy nie udało mi się zebrać tyle, żeby za gotówkę kupić choć kawalerkę, ale byłam dumna, że mam tak duży wkład własny.

Nie nudzi się pani granie Kingi? Teraz została pani prezenterką „PnŚ”. Może czas na nowe wyzwania?

Gra w „M jak miłość” nigdy mi się nie nudzi! Scenarzyści dbają o to, żeby w serialu dużo się działo. Mamy naprawdę fajną ekipę i jestem wdzięczna, że mogę przez tyle lat być obecna w serialu. A „PnŚ”? To zupełnie inna praca, która jest dla mnie nowym wyzwaniem. Łączenie tych dwóch rzeczy to nie problem, to dla mnie przyjemność.

Katarzyna Cichopek w długiej jasnej sukni, Maciej Kurzajewski w ciemnym garniturze
Instagram

Przeładuj

Doda ostro komentuje postawę Kingi i Agaty Dudy w sprawie aborcji! Dawno tak mocno się nie wzburzyła

zobacz 01:54