Béa Johnson z rodziną produkuje rocznie... jeden słoik śmieci! Jak to możliwe?
Instagram/Bea Johnson

Béa Johnson z rodziną produkuje rocznie... jeden słoik śmieci! Jak to możliwe?

Béa Johnson z rodziną produkuje rocznie... jeden słoik śmieci! Jak to możliwe?
Instagram/Bea Johnson

Żyła jak wszyscy, aż pewnego dnia uznała, że w trosce o środowisko ograniczy ilość wyrzucanych śmieci. A potem Béa Johnson przekonała do tego tysiące ludzi na całym świecie! Béa Johnson (46) nie mogła dłużej patrzeć na świat tonący w śmieciach. I zamiast mówić innym, co mają robić, zaczęła od siebie. Najpierw przestała kupować niepotrzebne rzeczy, potem – produkty w jednorazowych opakowaniach. W końcu okazało się, że Béa, jej mąż i dwóch synów w ciągu roku wytworzyli dosłownie jeden słoik śmieci (podczas gdy statystyczny Amerykanin – ok. 860 kg). O wyczynie Johnson, autorce legendarnego już bloga „Zero Waste Home”, poinformowały największe media, a idea życia bez śmieci porwała dziesiątki tysięcy ludzi.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Bea Johnson (@zerowastehome)

Francuzka w Ameryce

Johnson pochodzi z Francji, urodziła się w Besançon, w domu, w którym raczej nikt nie opływał w luksusy. Jej matka porzuciła marzenia o medycynie, by zająć się trójką dzieci, i ledwo wiązała koniec z końcem. Kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do USA w ramach wymiany kulturowej, 18-letnia Béa uznała, że to świetna okazja, by uciec jak najdalej od napiętej atmosfery po rozwodzie rodziców. W Stanach Johnson szukała spokoju, a znalazła miłość. Béa i Scott zamieszkali w Kalifornii, wzięli ślub, doczekali się dwóch synów: dzisiaj 20-letniego Léo i o dwa lata młodszego Maxa. Johnsonowie wiedli życie klasycznej amerykańskiej rodziny: willa, dwa samochody, wielka lodówka i przepastna garderoba. Béa wróciła do malowania, ale choć jej obrazy pokazywano w galeriach sztuki, ona skupiła się na rodzinie. Sielanka się skończyła, kiedy przyszedł kryzys ekonomiczny w 2008 roku i Johnsonowie zostali zmuszeni do przeprowadzki do dwa razy mniejszego domu w Mill Valley w pobliżu San Francisco. Nie była to jedyna rewolucyjna zmiana w ich życiu. Béa Johnson już od jakiegoś czasu interesowała się ideą zero waste, a w nowym miejscu postanowiła zacząć ją realizować. Pomogły jej w tym babcia i matka, aktywistka na rzecz kompostowania, które nauczyły ją korzystania z dawnych sposobów prowadzenia domu. Zaledwie dwa lata później Michelle Slatalla napisała w „New York Timesie”: „Moja sąsiadka Béa nie produkuje żadnych śmieci. Mówię poważnie. Zero”.

Nowy styl życia

Béa słyszała o idei zero waste („zero odpadów”), ale nie była do niej przekonana. „Dla mnie punktem zwrotnym było tych kilka dokumentów przedstawiających piękno Ziemi, a później zdjęcie martwego albatrosa, z którego brzucha wylewały się plastikowe śmieci, które zjadł”, mówiła dla Gazety.pl. Johnson do nowego stylu życia musiała jeszcze namówić rodzinę. „Początkowo mojemu mężowi wydało się to zbyt dziwne i nie za bardzo chciał się angażować. Narzekał, że to wszystko na pewno kosztuje nas za dużo (…). Okazało się, że udało nam się oszczędzić o 40 procent więcej niż wcześniej”, opowiadała.
Zmiana nawyków nie była łatwa, a Johnson zaczęła opisywać swoją walkę ze śmieciami na blogu „Zero Waste Home”. Postanowiła kierować się zasadą, że jeśli w domu nie będą się pojawiać niepotrzebne rzeczy, to nie będzie nic do wyrzucenia. „Po dwóch latach prób i błędów nasz domowy system zero waste stał się zupełnie automatyczny, normalny, rutynowy”, zapewniała Johnson.

„Gdy udało mi się w 100 procentach opanować system, dzięki któremu moja rodzina nie wytwarza praktycznie w ogóle odpadów – wychodzi nam jeden słoik rocznie – pogodziłam się z tym, jak wygląda świat, i po prostu postanowiłam świecić przykładem”.

We wspomnianym słoiku zmieściły się śmieci wyprodukowane w ciągu roku przez czteroosobową rodzinę. Ważyły dokładnie 183 gramy. Od 12 lat Johnsonowie co roku generują tylko taki litrowy słoik odpadów. To właśnie on dał Béi sławę i naśladowców na całym świecie.

Kompostuj bądź zgiń

Zasada 5R: refuse (odmawiaj), reduce (ograniczaj), reuse (wykorzystaj ponownie), recycle (przetwarzaj), rot (kompostuj) – to podstawa działania Johnson. Opisała ją w 2013 roku w książce „Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas”, okrzyknięto biblią życia zero waste. Na czym ono polega? Béa kupuje tylko tam, gdzie sprzedaje się rzeczy luzem, a na zakupy chodzi ze słoikami i z płóciennymi torbami. Sama robi kosmetyki, na usta nakłada balsam z wosku pszczelego i oleju sezamowego, na policzki – proszek czekoladowy. Choć kiedyś marzyła, by pracować w branży mody, dziś ma tylko po dwie sukienki i spódnice, szorty, trzy swetry, siedem koszulek, sześć par butów, siedem par majtek, kilka par spodni i jeden stanik. Ubrania kupuje dwa razy do roku w second-handach.

Matka chrzestna ruchu zero waste jest zapraszana na konferencje i pojawia się w światowych mediach. „Chcę dotrzeć do ludzi, którzy są gotowi zbojkotować śmieci, i pomóc im to zrobić. (…) To lepsze dla środowiska i zdrowia ludzi, którzy w nim funkcjonują. Na szczęście rozumie to coraz więcej firm”, mówiła w wywiadzie dla Gazety.pl. O pomoc w tworzeniu bardziej ekologicznych produktów poprosiły Johnson m.in. IKEA i General Electric. Ale na tym nie kończy się misja Béi.

„To chyba najważniejsza część mojej pracy – sprawić, żeby wszyscy zrozumieli, że to konsument jest odpowiedzialny za to, co jest na rynku. (…) Każdy zakup to rodzaj głosu. To przecież przez nasze wybory niektóre marki mają zyski, a inne plajtują”, przekonuje.

I nie przestaje działać, by świat, który zostawimy dzieciom i wnukom, był lepszy. Jest przekonana, że wkrótce wszyscy zrozumieją, że idea zero waste to jedyny słuszny krok w przyszłość. I kiedy sięgamy w fast foodzie po papierową słomkę do napojów, pamiętajmy, że nie byłoby jej, gdyby nie działania Francuzki z Kalifornii.

Domowa Drogeria

Johnson sama przygotowuje kosmetyki. Jedynym produktem, który kupuje, jest krem do opalania. By uniknąć niechcianych opakowań, Béa kupuje w sklepach, które sprzedają rzeczy luzem.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Bea Johnson (@zerowastehome)

Jeden słoik

Czteroosobowa rodzina Béi produkuje przez cały rok tylko jeden słoik śmieci. Johnson zabiera go ze sobą na wszystkie spotkania.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Bea Johnson (@zerowastehome)

Rzeczy nie są ważne

„Zamiast obdarowywać się przedmiotami, obdarowujemy się doświadczeniami”, mówi Johnson.

Więcej na temat ekologia
Przeładuj

#PARTYWDOMU Ćwiczymy z trenerką gwiazd! Dziś cudowne ćwiczenia na brzuch!

zobacz 02:17