Michalina Wisłocka
East News

Poradnik "Sztuka kochania” był początkiem rewolucji seksualnej w Polsce. Ale jego autorka, Michalina Wisłocka, o miłości wiedziała niewiele. Żyła w trójkącie, zaniedbywała dzieci. Jakie jeszcze sekrety słynna lekarka kryła przed światem?

Czerwona okładka z rysunkiem nagiej kobiety i leżącego obok nagiego mężczyzny. Tak wyglądało pierwsze wydanie „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej – legendarnego poradnika seksuologii i… najlepiej sprzedającej się książki w PRL, której nakład przekroczył 7 mln egzemplarzy, nie licząc pirackich kopii. Dzięki niej mężczyźni odkrywali tajniki ars amandi, a kobiety nie tylko uczyły się, jak osiągać orgazm, ale i dowiadywały o sprawdzonych metodach antykoncepcji.

Jednak między technicznymi opisami i rysunkami Wisłocka pisała w swojej książce wiele o miłości i potrzebie zrozumienia drugiego człowieka, bez których radość z seksu nie jest możliwa. Dziś pierwszy polski poradnik seksuologiczny z wypiekami na twarzy czytają kolejne pokolenia i z zaciekawieniem oglądają filmową biografię lekarki. 

Film „Sztuka kochania” w reżyserii Marii Sadowskiej, którego premiera w otwartej tv już dziś, w piątem 8 marca na TVN, opowiada o sekretach prywatnego życia pani seksuolog. A to po prostu było idealnym materiałem na scenariusz filmowy. Czegóż tam nie znajdziemy?! Jest miłosny trójkąt z mężem i przyjaciółką, jest samotny bój o prawa kobiet do świadomego macierzyństwa i ochrony przed niechcianą ciążą, jest niekończąca się walka z PRL-owską cenzurą, ale przede wszystkim – portret kobiety, która budziła tyle samo kontrowersji co napisana przez nią książka.

Zobacz także: Sześć powodów, dla których warto zobaczyć "Sztukę kochania". Premierowa RECENZJA

Waleczna Misia

Michalina przyszła na świat 1 lipca 1921 roku w Łodzi. Była pierwszym z trojga dzieci państwa Braunów. Jej ojciec był nauczycielem, mama zajmowała się domem, a w wolnym czasie udzielała lekcji języka polskiego.

Michalina, nazywana pieszczotliwie przez rodziców Misią, na pierwszy rzut oka nie różniła się od rówieśników. Chuda, niezbyt urodziwa i zamknięta w sobie. Trudno jednak było jej znaleźć przyjaciół. Powód? Prawdopodobnie miała zespół Aspergera i z rozbrajającą szczerością mówiła wszystkim, co o nich myśli, nie czując subtelnej granicy między tym, co wypada, a czego nie.

W podstawówce interesowała ją wyłącznie nauka. Miała jedyną przyjaciółkę, Wandę, która tolerowała jej odmienne zachowanie. Zainteresowanie Michaliny biologią przybrało na sile, gdy poznała o pięć lat starszego od siebie Stanisława Wuttkego (później zmienił nazwisko na Wisłocki). 12-letniej dziewczynie imponowała jego wiedza. 

„Obudził we mnie zainteresowanie mikroskopem. No i ja przy tych wszystkich koleżankach, które tylko umiały się umalować i głupie książki czytać, byłam filozofką. Gdy napisałam wypracowanie z polskiego o krasnoludkach, które poszły na wycieczkę do środka człowieka i tak szły przez zęby, przez język i w każdym narządzie spotykały różne rzeczy, to polonistka się za głowę złapała i poleciała do przyrodniczki spytać, czy tak jest naprawdę”, wspominała Wisłocka, która w wieku zaledwie 18 lat została żoną Staszka. 

Ale nie było to udane małżeństwo. Mąż przyszłej lekarki miał ogromny temperament, Michalina zaś należała do, jak to określała, „niskoseksualnych”. Łóżkowe niedopasowanie wcale jej nie przeszkadzało, bo miała inne priorytety. Wspólnie z mężem chciała dokonać ważnego naukowego odkrycia. Nawet kosztem swojego zdrowia! 

„Niemcy produkowali szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu z żołądków wszy zakażonych tyfusem. Karmiłam najpierw wszy zdrowe, ale dostałam tyfusu i myślałam, że umrę”, mówiła Wisłocka. 

Równocześnie pogłębiała wiedzę z ginekologii i cytologii. Była współzałożycielką Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa, w którym zajmowała się leczeniem niepłodności i antykoncepcją. Objęła też kierownictwo pierwszej w Polsce Poradni Świadomego Macierzyństwa w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W latach 70. kierowała Pracownią Cytodiagnostyczną. Była ekspertką, ale swojej wiedzy kompletnie nie potrafiła przełożyć na życie...

Trójkąt bermudzki

...a to kryło wiele tajemnic. Wspólnie z przyjaciółką Wandą i mężem żyli w trójkącie. Michalina tłumaczyła, że był to uczciwy układ: 

„Zawsze to było dwa na dwa, nie kochaliśmy się w trójkę”.

Lekarka nie lubiła seksu z mężem, co więcej, wydawało jej się, że jest bezpłodna. Wanda przeciwnie – miała duże potrzeby. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, Wisłocki zdradzał obie panie regularnie z innymi kobietami. Gdy okazało się, że Michalina i Wanda niemal równocześnie zaszły w ciążę, lekarka, nie chcąc narażać rodziny na plotki, zdecydowała, że będzie matką obu niemowląt.

Gdy ciąża stała się widoczna, przyjaciółki wyjechały na wieś. Michalina urodziła córkę Krysię w szpitalu. Poród małego Krzysia, synka Wandy, odebrała akuszerka. Z porodówki, oczywiście za uiszczeniem odpowiedniej opłaty, Wisłocka wyszła jako mama bliźniąt. 

Dzieciństwo Krysi i Krzysia nie było różowe. Wisłocka, pochłonięta pracą, potrafiła oddać dzieci na kilka miesięcy do babci albo ciotek. Gdy Krysia zachorowała i trafiła na dwa lata do sanatorium, matka przyjechała do niej raz, i to na jeden dzień. 

Michalina nigdy nie gotowała i nie sprzątała. Potrafiła zrobić tylko zupę mleczną na przypalonym mleku. W obowiązkach domowych najpierw wyręczała ją Wanda, a potem gosposia. Ich wspólny układ skończył się, gdy Wisłocki wreszcie rzucił Michalinę i postanowił ożenić się z Wandą. Rozwód ze Stanisławem okazał się dla lekarki życiową rewolucją. Przy innych mężczyznach Michalina odkryła swoją seksualność. Nieudane wcześniejsze pożycie z mężem lekarka rekompensowała sobie romansami. Trzy z nich skończyły się ciążami, które Wisłocka usunęła. 

Mężczyznom okazywała atencję, której nie potrafiła dać własnym dzieciom. Uwielbiała uwodzić. Zmarła w wieku 84 lat w szpitalu na warszawskim Solcu, ale nawet na łożu śmierci... puszczała oczko do przystojnego ordynatora!

Michalina Wisłocka, zdjęcie archiwalne:

Michalina Wisłocka
East News

Magdalena Boczarska jako Michalina Wisłocka:

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej’’, Magdalena Boczarska, viva.pl
Materiały Prasowe

Więcej na temat TVN Sztuka kochania