Krzysztof Piątek z narzeczoną Pauliną
Instagram

Gdy w czerwcu ubiegłego roku Krzysztof Piątek (24) przechodził z Cracovii Kraków do włoskiej Genoi, był wart 4 mln euro. Minęło zaledwie pół roku, a prezes AC Milan musiał za niego zapłacić aż 35 mln euro. Ale ani szefowie, ani kibice tego klubu nie żałują, że wydali taką kwotę na polskiego napastnika. Bo Piątek gra coraz lepiej i niemal w każdym meczu strzela gola.

Łatwość, z jaką zdobywa bramki, sprawiła, że Włosi oszaleli na jego punkcie. Nie ma dnia, aby prasa nie pisała na jego temat, a dziennikarze wręcz prześcigają się w wymyślaniu jego kolejnych pseudonimów. Nazywali go już „Bomberem”, „Pistoletem”, a nawet „Polskim Papieżem”. Choć w reprezentacji narodowej Piątek zadebiutował we wrześniu 2018 roku i wystąpił tylko w czterech meczach, to wielu twierdzi, że niebawem przyćmi Roberta Lewandowskiego, który jeszcze niedawno był idolem Krzysztofa.

Zobacz także: Lewandowscy skrytykowani za urodzinowe zdjęcie z Klarą! Poszło o twarz ich córki! Co odpowiedzieli?

Trochę talentu, dużo pracy

Pochodzi z Niemczy koło Dzierżoniowa i jak sam mówi, cieszy się, że udało mu się z tego miasteczka uciec, bo wielu jego znajomych stoczyło się z powodu braku perspektyw. Piątek tego uniknął dzięki tacie, który zaszczepił w nim miłość do sportu i ciężkiej pracy. Ferie czy niedziela – ojciec wyganiał go rano na bieżnię. 

„Bez ciężkiej pracy nigdzie nie dojdziesz”, powtarzał synowi Władysław Piątek, który też był kiedyś piłkarzem.

Kariery nie zrobił, bo musiał utrzymać rodzinę, a o pracę w Dzierżoniowie nie było łatwo. Dlatego pan Władysław imał się różnych zajęć – był m.in. ratownikiem na basenie, pracował na budowach w Grecji i Norwegii. Dziś, choć Krzysztof zarabia rocznie 2 mln euro, jego rodzice pozostali skromnymi ludźmi. 

„Mama i ojciec nie są milionerami, nie mają za dużo pieniędzy. A ojciec do dziś pracuje jeszcze w kilku miejscach, dorabia do emerytury”, wyznał Krzysztof w jednym z wywiadów. 

On sam też nie zachłysnął się swoim sukcesem, choć do elity europejskiego futbolu dostał się w ekspresowym tempie.

Siła miłości

Wpływ na to, jakim człowiekiem jest dziś Piątek, mieli nie tylko jego rodzice, lecz także narzeczona, starsza od niego o cztery lata Paulina Procyk. Poznali się w 2014 roku w Lubinie. On miał 19 lat i był zawodnikiem tamtejszego Zagłębia, ona studiowała prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Szybko się w sobie zakochali, a Paulina, co często powtarza Krzysztof, od początku związku zaczęła motywować ukochanego do rozwoju. Namówiła go, żeby zrobił prawo jazdy, wysłała na kurs angielskiego, zwróciła mu też uwagę na to, że powinien lepiej się odżywiać i nie jeść bułek na kolację. 

„Dzięki Paulinie dużo nad sobą pracuję (…). Warto się jej czasem słuchać. Dziś mogę powiedzieć, że się usamodzielniłem. Już nie siedzę sześć godzin dziennie przed komputerem czy konsolą, jak kiedyś”, powiedział Krzysztof w jednym z wywiadów. 

We Włoszech już mówią o Paulinie „Lady Piątek”, choć para zaręczyła się dopiero w maju zeszłego roku. Czy dzięki popularności swojego narzeczonego dołączy do grona znanych WAGs? To mało prawdopodobne, bo Procyk nie chce być celebrytką, a najważniejsze dla niej jest stanie u boku ukochanego. 

A co jest najważniejsze dla Piątka? 

„Pamiętam słowa mamy, żebym bez względu na to, co osiągnę, ile zarobię, został tym samym człowiekiem”.

I tego mu życzymy. No i goli, oczywiście.

Zobacz także: Reprezentacja na zgrupowaniu w Warszawie. Robert Lewandowski zadał szyku, a pozostali piłkarze?

Paulina i Krzysztof są parą od pięciu lat, rok temu się zaręczyli. Piłkarz twierdzi, że bez wsparcia ukochanej nie osiągnąłby sukcesu.

Krzysztof Piątek z narzeczoną Pauliną
Instagram

Narzeczona jest od niego 4 lata starsza:

Krzysztof Piątek z narzeczoną Pauliną
Instagram

Więcej na temat Krzysztof Piątek