Janina Ochojska w czerwonym swetrze
East News

"Kilka dni temu dowiedziałam się, że choruję na raka piersi. To ogromna rewolucja w moim życiu", wyznała Janina Ochojska (64) w poruszającym filmiku, który opublikowała na Twitterze 17 kwietnia. Od razu zapowiedziała też, że nie zamierza z powodu choroby i czekającej ją chemioterapii rezygnować ze startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Kilka dni później w rozmowie z TVN24 dodała, że walka o zdrowie będzie ciężka, bo nowotwór jest już zaawansowany.

Okazało się w badaniu USG, że mam dwa guzki w piersi i już zajęte węzły chłonne - powiedziała prezes Polskiej Akcji Humanitarnej.

Podkreśliła jednak, że – podobnie jak jej lekarze – jest dobrej myśli, a leczenie traktuje jak kolejne zadanie, które musi wykonać. I trudno się dziwić jej podejściu, bo do walki z przeciwnościami losu Ochojska jest przyzwyczajona jak mało kto. Toczy ją przecież od wczesnego dzieciństwa.

Janina Ochojska opowiedziała o chorobach 

Miałam sześć miesięcy, kiedy zachorowałam na polio (chorobę Heinego-Medina) i  trafiłam do szpitala z powrotem. Oczywiście nie mogę tego pamiętać, ale ponieważ zostałam tam na długie lata, nieuchronnie pierwsze, co się wyłania gdzieś z mroków pamięci, to szpital - wyznała Janina Ochojska w wywiadzie-rzece „Niebo to inni”.

Pierwsze osiem miesięcy po ataku wirusa półroczna Janina przeleżała w szpitalu w Bytomiu, gdzie była podłączona do „żelaznych płuc”, aparatu, który umożliwiał jej oddychanie.

Wyszłam stamtąd z pokrzywionym kręgosłupem. Ważniejsze było to, żebym się nie udusiła, żebym przetrwała pierwszy, najsilniejszy atak choroby. Z konieczności mniej troszczono się o resztę – układ kostny i mięśniowy - wspominała.

Gdy najgorsze minęło, Ochojską przewieziono do sanatorium dla dzieci, które przeszły polio.

Trafiłam tam w czternastym miesiącu życia. Kiedy wyjęto mnie w końcu z tych »płucek« i przywieziono do sanatorium, nie mogłam nawet usiąść. Nie było mowy o raczkowaniu. Chodzić zaczęłam, dopiero jak miałam pięć lat - wyznała.

Ale pierwsze samodzielnie postawione kroki nie były końcem pobytu w sanatorium. Ochojska mieszkała w nim, z niewielkimi przerwami, aż do 12. roku życia. I przez wszystkie te lata codziennie walczyła o to, by odzyskać sprawność, którą odebrało jej polio. Oprócz rehabilitacji miały w tym pomóc operacje. Janina jako dziecko przeszła trzy – dwa razy kolana i raz biodra. I choć dzieciństwo spędziła w szpitalach, uważa je za szczęśliwe i spełnione.

O życiu »na zewnątrz« mieliśmy raczej blade pojęcie. To, że żyliśmy w izolacji, wcale nam jednak nie przeszkadzało. Chodziliśmy do przedszkola, do szkoły. Z inicjatywy doktora Kmiecia [dyrektor sanatorium – przyp. red.] każdego lata odbywały się olimpiady (…). Na co dzień mieliśmy dla siebie ogromny park, dziki, niesamowity, z mnóstwem kryjówek, można się tam było bawić w podchody, w Zorro albo w Indian. Rehabilitanci uczyli nas wchodzenia na drzewa i przechodzenia przez płoty w aparatach. Odrzucaliśmy kule i czołgaliśmy się wśród żywopłotów. Mogliśmy ćwiczyć sprawność na drabinkach w sali gimnastycznej, ale to, że zajęcia odbywały się w ogrodzie, bardziej nas mobilizowało. Co to za wyczyn podciągnąć się pięć razy na drabince? A wleźć na drzewo na trzecią gałąź od dołu to było coś!

Choć przyznaje, że brakowało jej tam rodzinnego ciepła, czułości, to sanatorium w Jastrzębiu okazało się dla niej szkołą życia.

Na co dzień zmagaliśmy się z własną słabością i ta presja grupy, obawa, by się nie ośmieszyć, bardzo nas mobilizowały. Jastrzębie nauczyło mnie nie rozczulać się nad sobą i nie skarżyć na swój los, tylko walczyć - wyznała Ochojska w książce „Niebo to inni”.

Ale nauczyła się tam też tego, jaką moc ma solidarność, bo – jak wspomina – dotknięte różnymi chorobami dzieci w sanatorium bardzo się ze sobą zżyły, wspierały się w trudnych momentach i pomagały sobie nawzajem. 

Janina Ochojska postanowiła pomagać innym

Wpływ na to, że Ochojska mimo własnej niepełnosprawności postanowiła poświęcić swoje życie pomaganiu innym, miały nie tylko lata spędzone w sanatorium, lecz także dom rodzinny. Szefowa PAH nie ukrywa, że jej rodzice byli biedni.

Głównym źródłem naszej biedy był alkoholizm ojca. (…) Ojciec przepijał pensję, wynosił z domu różne rzeczy; bywało tak, że mama nie miała za co kupić jedzenia. Ratowała nas renta babci. Nie stać nas było na nowe ubrania, stale trzeba było naprawiać i przerabiać stare. Dostawaliśmy też używaną odzież od rodziny i znajomych - wspomina Ochojska.

I, jak sama przyznaje, rzadkie wizyty w domu zostawiały w niej głównie poczucie upokorzenia. Dopóki była jednak w sanatorium, ta sytuacja jej nie doskwierała. Dopiero kiedy zamieszkała z rodzicami, dotarło do niej, jaki koszmar przeżywają na co dzień jej mama i brat. Wtedy też uzmysłowiła sobie, że gdyby nie pomoc innych ludzi, ona i jej bliscy przymieraliby głodem. Jednak doświadczeniem, które najbardziej ukształtowało Ochojską, był pobyt w Lubuskim Ośrodku Rehabilitacyjno-Ortopedycznym w Świebodzinie, gdzie trafiła, mając 15 lat. Tam przeszła poważną operację kręgosłupa, która poprawiła jej sprawność, a także przeżyła przemianę duchową. Stało się to dzięki dyrektorowi tej placówki, doktorowi Lechowi Wieruszowi.

Kiedy widział, że ktoś ma mokre oczy, nie może sobie z czymś poradzić, stawia się, odpyskowuje wychowawcy, zgarniał go do swojego gabinetu na rozmowę. I w czasie jednej z takich rozmów powiedział mi coś, co – wiem to dzisiaj – zaważyło na całym moim życiu i stosunku do samej siebie. Powiedział, że niepełnosprawność jest darem, a dokładniej – że będąc niepełnosprawną, ja mam coś więcej, a nie czegoś mniej - wspominała w książce „Niebo to inni”.

To dzięki niemu i innym wychowawcom Ochojska nie tylko zaakceptowała to, że jest niepełnosprawna, lecz także postanowiła zdobyć wykształcenie i działać na rzecz innych. Zrozumiała, że mimo ograniczeń może wiele osiągnąć i wiele dać. Skończyła liceum, potem studia na Wydziale Astronomii UMK w Toruniu, zaczęła działać w „Solidarności”, a podczas pobytu we Francji pracowała dla Fundacji EquiLibre, która pomagała Polakom represjonowanym przez władze komunistyczne. Gdy komunizm upadł, Ochojska postanowiła pomagać dalej, tym razem mieszkańcom krajów zrujnowanych przez wojny i klęski żywiołowe. W 1992 roku założyła Polską Akcję Humanitarną, która do dziś wysłała pomoc ludziom w ponad 40 krajach świata. Na tym się nie skończy, bo pani Janina wciąż chce działać. Musi tylko wygrać z rakiem. Co do tego, że wygra, nie ma wątpliwości.

 

Janina Ochojska od lat walczy o sprawność i zdrowie

Janina Ochojska na wózku inwalidzkim
East News

Janina Ochojska mimo swojej niepełnosprawności, wspiera innych

Janina Ochojska w białej koszuli
East News

 

Więcej na temat Janina Ochojska