Tomasz Kot
East News

Talent, pracowitość i dużo pokory. Czy to wystarczy, żeby Tomasz Kot zrobił światową karierę?

Tomasz Kot
East News

"Szanowni! Szczęśliwy jestem baaardzo, a serce mi bije tak samo jak przed »Skazanym na bluesa« i »Bogami«! Jest moc!”, tak Tomasz Kot (42) potwierdził na Instagramie, że zagra główną rolę w filmie biograficznym o słynnym inżynierze Nikoli Tesli. 

„Tomasz jest wybitnym aktorem i kiedy zobaczyłem jego niesamowitą kreację w »Zimnej wojnie«, nie miałem wątpliwości, kto powinien zagrać Teslę”, tłumaczył reżyser Anand Tucker. 

Ostatnio Kot wystąpił też w sesji dla amerykańskiego „Vogue’a” i… na festiwalu Glastonbury, w wizualizacjach wyświetlanych podczas koncertu brytyjskiego zespołu The Chemical Brothers. A wszystko dzięki „Zimnej wojnie”. Choć po sukcesie filmu Pawła Pawlikowskiego świat zachwycił się Joanną Kulig, okazuje się, że Tomasz także ostatnio dostał wiele propozycji z zagranicy. I ma nie mniejszą szansę na międzynarodową karierę. 

Krytyk filmowy Tomasz Raczek nie ma wątpliwości, że aktor ją zrobi. 

– On ma w sobie wszechstronną niestandardowość. Nie mieści się w żadnej szufladce i żadnym stereotypie. Na dodatek do talentu i wielkiej pracowitości dodaje niespotykaną pokorę wobec zawodu aktora. Dlatego może zagrać każdą postać i za każdym razem będzie jednocześnie sobą i zarazem kimś zupełnie innym. Widzę przed nim świetlaną przyszłość o nieograniczonym niczym zasięgu – mówi „Fleszowi” Tomasz Raczek. 

I dużo wskazuje na to, że ma rację.

Zobacz także: Wpadka na czerwonym dywanie! Zobaczcie, z kim dziennikarze pomylili Tomasza Kota

Rodzina Tomasza Kota

Aktorowi pewnie trudno byłoby rozwinąć zawodowe skrzydła, gdyby nie żona Agnieszka. Psycholog, fotografka i operatorka zawsze w niego wierzyła i stworzyła mu dom, o jakim marzył. Tomasz, który był nieśmiały i introwertyczny, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.

Już na pierwszej randce wspomniał żartem o ślubie. Pobrali się w 2006 roku, mają 12-letnią córkę Blankę i 9-letniego syna Leona. 

„Małżeństwo daje mi poczucie, że wiem, dokąd wracam”, mówi dziś aktor. 

Po czterech latach grania Maksymiliana Skalskiego w serialu „Niania” kupił dom pod Warszawą, po kolejnych rolach – kawałek ziemi nad Bugiem. Jest znany z tego, że wręcz obsesyjnie chroni rodzinę przed błyskami fleszy. Na pytania dotyczące życia prywatnego odpowiada zawsze: „Żyję jak inni”.

„Musiałem do tego dojrzeć. Kiedyś non stop pracowałem, dziś po planie, niezależnie, co by mi zaproponowano, muszę wrócić do domu i pobyć z rodziną. Wchodzę w zwyczajny tryb: zawożę dzieci do szkoły, robię zakupy, sprzątam. (…) Strasznie mi zależy na tej normalności. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym wpuścić do niej kamery czy Instagram”, tłumaczył niedawno w wywiadzie dla magazynu „Esquire”. 

Długo unikał pokazywania się z żoną. Nawet na premiery często przychodził sam. Dopiero gdy Agnieszka razem z koleżankami wydała książkę dla dzieci „Senek”, Tomasz wsparł ją i razem pojawili się w telewizji.

Po premierze „Zimnej wojny” pokazywali się razem już częściej, na koncie Agnieszki na Instagramie jest jednak więcej zdjęć aktora niż na jego własnym.

– Tomasz nie ma cennika na swoje życie prywatne. Nie jest słupem reklamowym. Ludzie to bardzo doceniają. On chce być znany ze swej pracy. Jest dowodem na to, że nawet dzisiaj, gdy wszystko jest na sprzedaż, talent się obroni – mówi „Fleszowi” Karolina Korwin-Piotrowska.

Tomasz Kot zrobi karierę za granicą?

Każda postać, w którą się wciela, zapada widzom w pamięć. Reżyserzy nie bez powodu mówią o nim „kameleon”. Aby dobrze przygotować się do roli, jest gotowy zrobić wiele. Przed „Skazanym na bluesa” mieszkał z narkomanami i rodziną Ryszarda Riedla w Tychach. Aby wyglądać jak szef mafii w „Yumie”, schudł 15 kilogramów. Gdy miał zagrać prof. Zbigniewa Religę, przyglądał się operacji serca, rozmawiał z byłymi pracownikami słynnego kardiochirurga, jego pacjentami, rodziną. 

- Tomasz doskonale dobiera role i każdą z nich bardzo przeżywa - ocenia Karolina Korwin-Piotrowska. – Przy tym jest autentyczny, nikogo nie udaje, do nikogo się nie łasi, nie walczy o niczyją atencję. Ma ogromny dystans do tego, co się z nim dzieje, bo sam sporo przeszedł, nie epatuje tym. Przy tym nigdy nie odbiła mu palma, nie czuł się lepszy od innych. Jest niebywale skromny i pracowity – dodaje.

Dlaczego Tomaszowi Kotowi nie udało się wcześniej zaistnieć za granicą? 

– Myślę, że jego kariera nabrała rozpędu dzięki Pawłowi Pawlikowskiemu. To reżyser, który umie wykorzystać potencjał aktora, co zaiskrzyło świetną rolą. Tomasz został odkryty na nowo, a zobaczył to nie tylko nasz kraj, ale i świat – mówi „Fleszowi” Dorota Kośmicka-Gacke, właścicielka DGAStudio, która produkowała m.in. „Nianię”. 

Co dalej? Tomasz Kot właśnie skończył zdjęcia do filmu „(Nie)znajomi”, który jest remakiem włoskiego hitu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Niebawem zobaczymy go też w serialu BBC o drugiej wojnie światowej „World on Fire”. Teraz przygotowuje się do roli Tesli. Czym jeszcze nas zaskoczy?

Tomasz Kot długo czekał na swoją szansę. Niebawem zagra wynalazcę Nikolę Teslę!

Tomasz Kot podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
East News

Więcej na temat Tomasz Kot
Przeładuj

"Rolnik szuka żony": Ania i Grzesiek Bardowscy zdradzili nam, ile wydali już na budowę domu! Oszałamiająca kwota

zobacz 02:44