• AM

W słońcu i burzy rajd „Mille Miglia” ruszył przez Włochy!

Mille Miglia 2018
Fot. Party.pl

 

Takich scen nie zobaczycie na żadnym innym wyścigu. Grupka dzieci pod opieką księdza z kościoła w Bresci stoi w strategicznym miejscu, na ostatniej szykanie przed linią startu. To tu samochody formują kolejkę, by o dokładnie określonej godzinie ruszyć w tysiącmilowy objazd Italii (Mille Miglia, czyli tysiąc mil). Zanim to jednak nastąpi stają przed szykaną, a wtedy rusza w ich kierunku grupa dzieciaków. Część kierowców już wie o co chodzi i wyciągają z kieszeni kombinezonów garści lizaków, czy reklamówek swoich teamów. Inni rozdają maluchom autografy. Jeszcze inni machają im, uśmiechają się… A dzieci skaczą, krzyczą i odmachują z całym swoim dziecięcym entuzjazmem. Tak właśnie pięknie wygląda start Najpiękniejszego Wyścigu Świata - rajdu "Mille Miglia".

Mille Miglia 2018
Fot. Party.pl

 

I tak jest na całej trasie. A w szał kibicowania stylowym autom i ich załogom wpadają nie tylko dzieci. Na poboczach stają samochody, ludzie wyciągają rozkładane foteliki, aparaty fotograficzne i czekają na kolejnych uczestników. Przed drogimi hotelami, przy powystawianych na chodniku stolikach siedzą eleganccy kuracjusze garniturach i ich towarzyszki w sukniach i kapeluszach, a w stronę każdego przejeżdżającego auta wznoszą toasty. Baloniki, chorągiewki, okrzyki, skandowanie, tańce i podskoki. Tu każdy z 467 kierowców „Mille Miglia” witany jest jak bohater i każdemu życzy się powodzenia.

 

Bez dachu prostu w burzę:

Mille Miglia 2018
Fot. Party.pl

 

Rajd wyruszył w środę z Bresci w pełnym słońcu. Tak podczas uroczystego lunchu w Muzeum Motoryzacji, jak i na starcie maski Astonów Martinów, Ferrari, Porsche, Maserati, Alfa Romeo, Fiatów i długo by jeszcze wymieniać lśniły wypolerowanym lakierem i chromami. Gdy kierowcy docierali do Ferrary zerwała się burza, co z pewnością nie było najmilszym przeżyciem dla kierowców w wyścigówkach bez dachów. Ale przecież wiedzieli na co się decydują. W rajdzie jadą tylko autentyczne auta z czasów historycznego „Mille Miglia” (1927-1957), a spora ich część, szczególnie samochodów z wcześniejszego okresu, dachu nie miała przewidzianego wcale. Zmokli porządnie, ale gdy słynną Strada Romea docierali do Ravenny wiatr zdążył już im osuszyć kombinezony i nad głowami mogli podziwiać gwiazdy. 

 

Deszczowa Ferrara:

Mille Miglia 2018
Fot. Party.pl

 

Pierwszy dzień kierowcy i ich piloci zakończyli w Cervi na adriatyckim wybrzeżu. Jednak mało prawdopodobne, by któryś ze zmęczonych kierowców był w stanie jeszcze pójść na plażę. Szczególnie, że w czwartek harmonogram jeszcze bardziej napięty. Pierwsze załogi ruszają grubo przed 7 rano, a celem kolejnego etapu jest Rzym. 

Czasu na wypoczynek nie ma więc dużo!

Na trasie możemy podziwiać polską załogę w barwach Perlage Team, która jak dotąd radzi sobie świetnie.  Kierowany przez Krzysztofa Wekę i pilotowany przez jego żonę Dorotę Aston Martin DB2 bez kłopotów dotarł na metę etapu. Trzymamy kciuki za resztę trasy.

 

Polski Perlage Team, czyli Krzysztof i Dorota Weka tuż przed startem:

Mille Miglia 2018 - Krzysztof i Dorota Weka, czyli Perlage Team
Fot. Party.pl

 

Belka_perlage-box-780x150-01.jpg

Może Cię również zainteresować:

Przejechaliśmy tysiąc mil z rajdem "Mille Miglia"! Oto 5 powodów dlaczego jest to najpiękniejszy wyścig na świecie WIDEO RELACJA

Źródło: Party.pl/AM

Chciałbyś wziąć udział w takim rajdzie?

Najczęściej czytane

 

Nasze akcje

Konkursy

Top Video

Top Galerie

Najczęściej czytane porady

Nasze akcje