Kora na koncercie Kora na planie Must Be the Music. Tylko muzyka Kora z suczką Ramoną Kora, Olga Jackowska Sipowicz, ostatnie zdjęcie
Kora na koncercie
East News
1/4
Kora na koncercie
East News

Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością. Zawsze będziemy ją kochać". Tak kończy się opublikowane 28 lipca oświadczenie , w którym Kamil Sipowicz poinformował o śmierci swojej ukochanej żony. Choć tego dnia w rozmowach z dziennikarzami i wpisach w Internecie artystkę wspominało mnóstwo ludzi, to niemal wszyscy mieli podobne odczucia. I niemal każdemu, niezależnie od tego, jak długą ją znał , Olga Sipowicz kojarzyła się z miłością i ogromnym pragnieniem wolności. Ale nic w tym dziwnego , bo ona sama też mówiła , że to są najważniejsze rzeczy w jej życiu. Może dlatego, że jako dziecko boleśnie  przekonała się, jak to jest, gdy nikt cię nie kocha i nikomu na tobie nie zależy. 

Kochała ludzi i była bardzo na nich otwarta- powiedział o zmarłej artystce w TVN24 Milo Kurtis, współzalożyciel zespołu Maanam. 

Muzyk poznał Korę , gdy była nastolatką, i dobrze wie, przez jakie piekło przeszła. Kiedy Olga przyszła na świat, jej rodzice mieli już czterech synów. Z dwóch urzędniczych pensji  trudno było utrzymać sześcioosobową rodzinę, do tego mama Olgi chorowała na gruźlicę i nie miała sił, by zajmować się dziećmi. Dlatego wraz z mężem postanowiła oddać córkę do prowadzonego przez siostry zakonne domu dziecka w Jordanowie. To był początek najgorszego okresu w jej życiu. O tym, co tam przeżyła przez lata wiedzieli tylko jej najbliżsi znajomi. 

 

2/4
Kora na planie Must Be the Music. Tylko muzyka
East News

Dopiero w 2012 roku wokalistka opowiedziała o tym w "Vivie!"

Przez pięć lat, od czwartego roku życia, przebywałam w Caritasie u zakonnic, które nieustannie poddawały dzieci przemocy emocjonalnej i fizycznej. Te wszystkie przeżycia spychałam na dno pamięci, tak jak potem śpiewałam w mojej piosence, że upycha się tam obrazy , których nie chce się oglądać- wyznała.

A w innym wywiadzie powiedziała, że poza przemocą fizyczną i psychiczną najbardziej bolesne były dla niej brak ciepła, miłości i akceptacji, oraz poczucie, że nikomu na niej nie zależy. 

Kiedy w końcu opuściła sierociniec i wróciła do rodzinnego domu w Krakowie , przeżyła kolejny dramat: jej ojciec zmarł na zawał  i to właśnie ona znalazła jego ciało. Śmierć taty był dla niej początkiem tułaczki , bo schorowana mama oddała ją tym razem pod opiekę kuzynów mieszkających w Jabłonowie Pomorskim. 

Ciotka była patologicznie zazdrosna o męża. Dla mnie była bardzo okrutna- wspominała ten okres wokalistka.

Dodała też, że jedną z rzeczy o których najczęściej myślała w dzieciństwie , była śmierć. 

Jako dziecko chciałam umrzeć milion razy. Zasypiając wyobrażałam sobie , że się już nie obudzę- powiedziała w Vivie!.

3/4
Kora z suczką Ramoną
East News

Na myśleniu nie poprzestała. Kiedy była już nastolatką, chciała odebrać sobie życie, na szczęście w porę ją odratowano. Po tej nieudanej próbie samobójczej Kora poczuła się, jakby się urodziła jeszcze raz, i uznała, że nie może życia zmarnować. Niedługo później poznała Marka Jackowskiego, z którym w 1971 roku wzięła ślub. Była kochana i czuła się potrzebna. A potem, gdy Jackowski i Milo Kurtis zaproponowali, by została wokalistką ich nowego zespołu, poczuła też , że wreszcie może opowiedzieć ludziom  o tym, co dla niej najważniejsze. Jej drapieżny wokal, mocne tekstym, wyrazsty wizerunek  sprawiły, że o Maanamie i jego niezwykłej wokalistce szybko zrobiło się głośno. 

 

Ludzie, którzy pamiętają jej pierwsze występy, wspominają, że Kora była objawieniem, symbolem niezależności, bo w komunistycznej Polsce nikt się tak nie ubierał, nikt tak nie śpiewał, nikt nie mówił tak odważnie  o najważniejszych sprawach. 

Ona stwarzała wokół siębie klimat , który dawał ludziom poczucie, że można. Można być wielkim człowiekiem, wielką osobowością , kolorową osobowością, znaleźć własną drogę-powiedziała w TVN24 Małgorzata Ostrowska. 

O tym, że Kora była zawsze niezależna , wspominał też podczas ceremonii pogrzebowej Wojciech Mann. 

Było jej dane żyć w okresie różnyc faz naszego kraju. (...)Przez wszystkie te okresy Kora szła  z podniesioną głową i jasnymi poglądami. Wypowiadała je śmiało, nie łasząc się do sekretarzy, dyrektorów, prezesów. Zawsze na swoim sztandarze miała napisane "Wolność". Jej poglądu nie zmieniały się, nie szukała glejtu, zezwoleń, tego co pomogłoby jej osiągnąć pełne sale koncertowe. Wypowiadała swoje zdanie śmiało i odważnie- powiedział dziennikarz. 

Jej odwaga dla wielu ludzi była inspiracją, zachętą do tego, by żyć po swojemu i nie bać się głośno wyrażać własnych poglądów. Jedną z takich "uczennic" Kory jest Karolina Korwin Piotrowska. 

4/4
Kora, Olga Jackowska Sipowicz, ostatnie zdjęcie
Instagram

Obok mojej matki, najważniejsza kobieta  w moim życiu. To, kim jestem, jak myśle, jak czuje, co robię i moja bezczelność, ale i otwartość wobec świata są od niej. Byłam dzieckiem, kiedy zobaczyłam ja po raz pierwszy. Na scenie w telewizji(...) To był wybuch. Inspiracja. Jeden z najważniejszych momentów życia. Chciałam mieć promil jej charyzmy.Jej siły. Jej walki. Była jak drogowskaz, kierunkowskaz, jak wektor- napisała na Instagramie dziennikarka. 

 

Wielu ludzi widziało w Niej głównie nieprzejednaną wojowniczkę, a mnie, będąc przez czas jakiś nieco bliżej, udało się dostrzec fascynujące, pozornie wykluczające się sprzeczności. Niezwykłą siłę charakteru połączoną z kruchością. Brak pokory wraz z niekłamaną estymą względem cenionych ludzi. Przekonanie o swojej wyjątkowości wraz z niepewnością co do swoich realnych umiejętności. Oschłość z piękną empatią. Wielowymiarowa, wyjątkowa, odczuwająca, prawdziwa- napisał o Korze Adam Sztaba, który poznał ją bliżej , gdy zasiadli razem w jury "Must Be The Music". 

O tym, że Olga Sipowiecz była nie tylko wojowniczką , która ostro buntowała się przeciwko nietolerancji , niesprawiedliwości, fałszowi, obłudzie polityków, lecz także ciepłą serdeczną, i pełną poczucia humoru kobietą, mówiło wielu innych jej znajomych. Tomasz Raczek wspominał, że gdy wokalistka jeszcze mieszkała w Warszawie często zapraszała go do swojego domu na herbatę i rozmowy o literaturze. I była oburzona, kiedy okazywało się, że on nie czytał książki o ktorej chciała porozmawiać. 

Z kolei Mariusz Szczygieł , który też bywał gościem w jej domu, wyznał, że Kora często przerywała ich rozmowy mówiąć, że musi zrobić zupę dla synów, którzy wrócią głodni ze szkoły. Synów, wnuki i męża kochała bezgranicznie. Oni i muzyka dodawali jej sił , gdy w 2013 roku wykryto u niej raka jajnika. Dzięki nim miała siłę, by walczyć z chorobą, i niemal do końca miała nadzieję, że wyzdrowieje i znów stanie na scenie. To jej się nie udało. Ale jej piosenki i przykład tego, jak dobrze wykorztystać życie , zostaną z nami na zawsze. 

Więcej na temat Party Kora