Dariuszowi K. grozi 10 lat więzienia
ONS

Sprawa Dariusza K. to nie tylko ogromne poruszenie w mediach, ale też tragedia kilku rodzin z najbliższymi śmiertelnie potrąconej kobiety na czele. Całą sprawę mocno przeżywają też ukochana podejrzanego i jego matka, co zdążyło się już odbić na ich zdrowiu. Przypomnijmy: Wypadek Dariusza K. odbił się na jego matce. Kobieta trafiła do szpitala

Obecnie podejrzany przebywa w areszcie, gdzie ma spędzić najbliższe trzy miesiące. Co dalej? Prokurator postawił mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem kokainy, za co grozi mu nawet do 12 lat więzienia. W sieci pojawiło się sporo komentarzy, że być może status celebryty pomoże Darkowi K. uniknąć kary. Złudzeń pozbawia były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski. Twierdzi on, że muzyk na pewno trafi do więzienia, choć istnieje dla niego szansa złagodzenia wymiaru kary.
 

Czy fakt, że Dariusz K. jest osobą bardzo znaną, działa na jego korzyść? Absolutnie nie. Sąd w żaden sposób nie bierze pod uwagę tego, kim sprawca jest. Czy jest tzw. celebrytą.  Znaczenie mieć może dotychczasowy tryb życia sprawcy: to, czy był karany, okoliczności wypadku, pozytywna bądź negatywna prognoza na przyszłość. To są elementy, które będą rzutować na wymiar kary. Skrucha, przyznanie się przed sądem do winy, naprawienie szkody, próba naprawienia szkody czy pojednanie z poszkodowanymi, w tym wypadku rodziną zmarłej osoby, niewątpliwie może mieć znaczenie dla łagodniejszego potraktowania przez sąd. Na pewno w tym wypadku nie spodziewam się kary więzienia w zawieszeniu. Zwykle to są kary w granicach od 4, 8 nawet do 10 lat więzienia - zapewnia w "Fakcie" Ćwiąkalski.


Sąd już raz udowodnił, że status celebryty i majątek nie mają wpływu na tę sprawę.

Zobacz: Dariusz K. chciał wyjść za kaucją. Oferował prawdziwą fortunę

Partnerka Dariusza K. przed prokuraturą: